- Myślałaś kiedyś o swoich zaręczynach?- Zapytałem po chwili gdy zostaliśmy sami.
- Tak.
- Jak by wyglądały?- Zapytałem po kilku sekundach.
- Nigdy dokładnie nie planowałam jednak chciałabym żeby ten jedyny oświadczył mi się w teatrze.- Powiedziała i przytuliła się do mnie.
- Tak w ogóle to dużo osób będzie u Ciebie na wigilii?- Zapytała po dłuższej chwili.
- Nie wiem. Muszę policzyć. Moi dziadkowie to cztery, rodzice sześć, wujowie i ciotki to już szesnaście, kuzyni to już czterdzieści sześć, moje rodzeństwo i ich partnerzy to pięćdziesiąt siedem, ty i twoja rodzina to sześćdziesiąt cztery plus dzieciaki to sześćdziesiąt osiem. Nie wiem jak będzie z Golanem i resztą.- Stwierdziłem.
- Zdawało mi się że masz sześciu wujów.- Powiedziała po chwili Ginie.
- Tak jednak wujek Romeo i mój ojciec pokłócili się kilka lat temu i od tego czasu wujek nie przyjeżdża a raczej nikt go nie zaprasza. Ciocia Juliette ani ich piątka dzieci nie mają nic do gadania.
- Może ty go zaproś?
- Właśnie tak chciałem zrobić.- Stwierdziłem i pocałowałem ją.
< Ginie?>
Bagnolet
Uwaga!
sobota, 24 grudnia 2016
niedziela, 18 grudnia 2016
Od Ginie Cd Gregory
- Jasne.- Stwierdziłam z uśmiechem. Marie aż podskoczyła na krześle z radości.
- Tylko bez żadnych numerów.- Powiedział Gregory.
- Jasne tato.- Powiedziała za siostrę Rose. Gregory uśmiechnął się i pokiwał głową. Po kolacji Gregory po raz kolejny zabrał głos.
- Jak codziennie teraz ogłoszenia. W przyszłym tygodniu będziemy wystawiać musical. Edward oczywiście występuje a co do reszty...- Urwał na chwilę i rozejrzał się dookoła.
- Wszyscy byli na tyle grzeczni, że będziecie mogli wnieść trochę życia za kulisy. - Powiedział Gregory co spowodowało niepochamowany wybuch radości wśród młodszych dzieci. Rosa i Marie skoczyły mu w ramiona i przytuliły się do niego. Był to naprawdę piękny widok. Dopiero teraz zauważyłam że za miesiąc są Święta.
- Ginie co masz zamiar robić w święta?- Zapytał Gregory kiedy wreszcie dziewczynki go puściły.
- Będę przygotowywać Wigilie dla rodziny.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Może wpadniecie do mnie. W tym roku ja mam zaszczyt przygotować kolacje Wigilijną.- Powiedział uśmiechając się.
- Jasne ale pomagam w gotowaniu.- Stwierdziłam z uśmiechem.
- Oczywiście.- Odparł i podszedł do mnie po czym cmoknął mnie w policzek.
<Gregory?>
- Tylko bez żadnych numerów.- Powiedział Gregory.
- Jasne tato.- Powiedziała za siostrę Rose. Gregory uśmiechnął się i pokiwał głową. Po kolacji Gregory po raz kolejny zabrał głos.
- Jak codziennie teraz ogłoszenia. W przyszłym tygodniu będziemy wystawiać musical. Edward oczywiście występuje a co do reszty...- Urwał na chwilę i rozejrzał się dookoła.
- Wszyscy byli na tyle grzeczni, że będziecie mogli wnieść trochę życia za kulisy. - Powiedział Gregory co spowodowało niepochamowany wybuch radości wśród młodszych dzieci. Rosa i Marie skoczyły mu w ramiona i przytuliły się do niego. Był to naprawdę piękny widok. Dopiero teraz zauważyłam że za miesiąc są Święta.
- Ginie co masz zamiar robić w święta?- Zapytał Gregory kiedy wreszcie dziewczynki go puściły.
- Będę przygotowywać Wigilie dla rodziny.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Może wpadniecie do mnie. W tym roku ja mam zaszczyt przygotować kolacje Wigilijną.- Powiedział uśmiechając się.
- Jasne ale pomagam w gotowaniu.- Stwierdziłam z uśmiechem.
- Oczywiście.- Odparł i podszedł do mnie po czym cmoknął mnie w policzek.
<Gregory?>
środa, 30 listopada 2016
Od Gregory'ego Cd Ginie
Rano szybko zebraliśmy się i pojechaliśmy kupić meble. Na nasze szczęście miał idealne. Resztę niedzieli spędziliśmy w swoim towarzystwie. W poniedziałek rano Ginie musiała pojechać do matki a ja i Edward pojechaliśmy do ośrodka adopcyjnego.
- Panie Deck miło pana widzieć.- Powitała mnie dyrektorka.
- Mnie również. Wszystko gotowe?
- Oczywiście. Wystarczy że pan podpisze.
- Dobrze. Edward pójdziesz po Marco, Rosę i Marie?
- Jasne tato.- Powiedział Edward i pobiegł korytarzem w sobie znanym kierunku. Szybko załatwiliśmy formalności i wróciliśmy całą piątką do domu. Dwa tygodnie minęły nam jak dwa dni.
- Jak tam dzieciaki?- Zapytała któregoś dnia Ginie.
- Świetnie.-Stwierdziłem.
- Przyszłabyś na kolację? Rose i Marie nie mogą się ciebie doczekać. Bardzo Cię lubią.- Powiedziałem.
- Jasne że przyjdę.- Odparła i poszła w swoją stronę. Wieczorem była kilka godzin przed czasem.
- Postanowiłam przyjść wcześniej i pomóc.- Wytłumaczyła i uśmiechnęła się.
- Jasne.- Odparłem a nagle zza moich pleców wystrzeliły dziewczynki wciągając Ginie do domu. W czaskie kiedy ona zajmowała się dzieciakami ja zabrałem się za przygotowanie kolacji. Włączyłem telewizor i odszukałem program informacyjny. Z początku nie było nic ciekawego bo mówili tylko jak to świetnie wszyscy sobie radzą na polu zawodowym, co swoją drogą dość często jest kłamstwem. Jednak oczywiście jak zawsze na końcu znalazły się plotki (niekiedy prawdziwe) którymi aktualnie żyło społeczeństwo.
- Musical Dracula I'amour plus fort que la mort bije rekordy popularności. Na najbliższy tydzień bilety zostały wysprzedane w ciągu kilku godzin. Jednak równym zainteresowaniem co sam musical cieszą się również informacje na temat życia prywatnego jego gwiazd. Najnowszą z nich jest wiadomość o rzekomym ślubie Gregory'ego Decka z dużo starszą kobietą. Teza ta została opublikowana po pojawieniu się aktora w jednej z Paryskich szkół. Jak zostaliśmy poinformowani przywiózł on piętnastolatka, który miał być rzekomo jego pasierbem. Jak się później okazało chłopak wcale nie był synem żony Deck'a lecz wychowankiem jednego z domów dziecka, którego mężczyzna adoptował jakiś czas temu. Jednak odtwórca roli Sorci'ego nie jest jedynym aktorem, o którym teraz się mówi. Podobnym zainteresowaniem co sprawa Gregory'ego Deck'a cieszy się nowy związek Ginie Line. Wybranek Satine nie jest jak na razie znany jednak pojawiły się pewne spekulacje. Jedna z teorii mówi o powrocie kobiety do byłego partnera. Jednak ostatnio wpłynęło do nas wiele informacji o coraz bliższych relacjach między Gregory'm oraz Ginie. W piątek wpłynęła do nas informacja o złym stanie emocjonalnym kobiety. Powodem tego stanu jest choroba matki. Z pomocą przyszedł jej właśnie kolega z pracy. Najpierw okazał się on pocieszycielem, który jak prawdziwy facet użyczył kobiecie swojego ramienia do wypłakania a później zabrał na kilka dni do swojego domu. Z tego co udało nam się ustalić Gregory zgłosił się również jako dawca krwi dla matki Ginie. Na podobny wyczyn odważył się również jego adopcyjny syn. Od tamtego czasu pod drzwiami Ginie co dzień zaobserwować można bukiet róż. Jest to sytuacja bardzo ciekawa. Jeszcze ciekawszą sprawą okazało się kolejne doniesienie o związku Gregory'ego Deck'a. Przesłanką co do takich spekulacji był widok trójki dzieci w wieku od 7 do 10 lat na terenie posiadłości mężczyzny. Również ta teoria została obalona, tym razem przez dyrektorkę domu dziecka, w którym jeszcze do niedawna mieszkał pierwszy adopcyjny syn Deck'a. Jak się okazało dziesięcioletni Marco oraz siedmioletnie, bliźniacze siostry Rosa i Marie również jeszcze do poniedziałku byli jego podopiecznymi. Jak się okazało Gregory adoptował całą trójkę za radą Edwarda mimo że decyzja o kolejnej adopcji zapadła jeszcze zanim dokonano pierwszej.- Głos w telewizorze umilkł a ja uśmiechnąłem się.
- Zabawne.- Stwierdził Edward, który właśnie wszedł do pokoju. Kiwnąłem głową potwierdzając jego słowa.
- Masz trzy listy tato.- Powiedział po chwili podając mi koperty. Zdziwiłem się bo oprócz rachunków i czasem jakichś listów od fanek musicalu nie dostaje. Wziąłem pierwszą kopertę i otworzyłem ją. Tekst zapisany w liście był jak uderzenie obuchem w twarz.
- Tato co jest?- Zapytał Edward, który nagle pojawił się za moimi plecami. Podałem mu list. Chłopak usiadł na fotelu a chwilę potem zapadła cisza.
- Wezmę drugi.- Stwierdziłem. Jednak treść drugiego listu okazała się bardzo podobna do pierwszego. Edward zabrał mi go z rąk.
- Ja otworzę trzeci.- Stwierdził Edward najwyraźniej domyślając się treści kolejnego listu.
- Jedziemy jutro zrobić testy?- Zapytał Edward.
- Tak ale chyba już znamy wyniki.
- Ja, Marco i dziewczynki jesteśmy twoimi biologicznymi dziećmi.- Stwierdził Edward. Nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć. Przez te wszystkie lata nie miałem o nich pojęcia.
- Nie wiedziałem... Żadna mi nie powiedziała.- Próbowałem się wytłumaczyć.
- Spokojnie... Rozumiem.- Stwierdził Edward klepiąc mnie po ramieniu. Chwilę potem do pokoju weszła Ginie.
- Czemu jesteście tacy przybici?- Zapytała a ja kiwnąłem na Edwarda żeby podał jej listy. Przeczytała je i usiadła obok.
- Każdy z nas popełnia błędy. Ważne żebyśmy umieli je dostrzec i zaakceptować.-Stwierdziła i objęła mnie ramieniem.
- No to bierzemy się za kolacje.- Stwierdził Edward i pognał do kuchni.
- Los lubi drwić z ludzi.- Stwierdziłem i poszedłem za nim. Ginie stała chwilę w pokoju ale również przyszła.
- Masz teraz rodzinę o jakiej zawsze marzyłeś.- Stwierdziła.
- Prawie.- Odparłem a kiedy zauważyłem że Edward nie patrzy cmoknąłem ją w policzek.
- Brakuje w niej jeszcze jednej bardzo ważnej osoby.- Powiedziałem. Zabraliśmy się za kolacje. Jakiś czas potem wszyscy siedzieliśmy przy stole.
- Ciociu zostaniesz dzisiaj na noc?- Zapytała Marie robiąc maślane oczka.
<Ginie?>
- Panie Deck miło pana widzieć.- Powitała mnie dyrektorka.
- Mnie również. Wszystko gotowe?
- Oczywiście. Wystarczy że pan podpisze.
- Dobrze. Edward pójdziesz po Marco, Rosę i Marie?
- Jasne tato.- Powiedział Edward i pobiegł korytarzem w sobie znanym kierunku. Szybko załatwiliśmy formalności i wróciliśmy całą piątką do domu. Dwa tygodnie minęły nam jak dwa dni.
- Jak tam dzieciaki?- Zapytała któregoś dnia Ginie.
- Świetnie.-Stwierdziłem.
- Przyszłabyś na kolację? Rose i Marie nie mogą się ciebie doczekać. Bardzo Cię lubią.- Powiedziałem.
- Jasne że przyjdę.- Odparła i poszła w swoją stronę. Wieczorem była kilka godzin przed czasem.
- Postanowiłam przyjść wcześniej i pomóc.- Wytłumaczyła i uśmiechnęła się.
- Jasne.- Odparłem a nagle zza moich pleców wystrzeliły dziewczynki wciągając Ginie do domu. W czaskie kiedy ona zajmowała się dzieciakami ja zabrałem się za przygotowanie kolacji. Włączyłem telewizor i odszukałem program informacyjny. Z początku nie było nic ciekawego bo mówili tylko jak to świetnie wszyscy sobie radzą na polu zawodowym, co swoją drogą dość często jest kłamstwem. Jednak oczywiście jak zawsze na końcu znalazły się plotki (niekiedy prawdziwe) którymi aktualnie żyło społeczeństwo.
- Musical Dracula I'amour plus fort que la mort bije rekordy popularności. Na najbliższy tydzień bilety zostały wysprzedane w ciągu kilku godzin. Jednak równym zainteresowaniem co sam musical cieszą się również informacje na temat życia prywatnego jego gwiazd. Najnowszą z nich jest wiadomość o rzekomym ślubie Gregory'ego Decka z dużo starszą kobietą. Teza ta została opublikowana po pojawieniu się aktora w jednej z Paryskich szkół. Jak zostaliśmy poinformowani przywiózł on piętnastolatka, który miał być rzekomo jego pasierbem. Jak się później okazało chłopak wcale nie był synem żony Deck'a lecz wychowankiem jednego z domów dziecka, którego mężczyzna adoptował jakiś czas temu. Jednak odtwórca roli Sorci'ego nie jest jedynym aktorem, o którym teraz się mówi. Podobnym zainteresowaniem co sprawa Gregory'ego Deck'a cieszy się nowy związek Ginie Line. Wybranek Satine nie jest jak na razie znany jednak pojawiły się pewne spekulacje. Jedna z teorii mówi o powrocie kobiety do byłego partnera. Jednak ostatnio wpłynęło do nas wiele informacji o coraz bliższych relacjach między Gregory'm oraz Ginie. W piątek wpłynęła do nas informacja o złym stanie emocjonalnym kobiety. Powodem tego stanu jest choroba matki. Z pomocą przyszedł jej właśnie kolega z pracy. Najpierw okazał się on pocieszycielem, który jak prawdziwy facet użyczył kobiecie swojego ramienia do wypłakania a później zabrał na kilka dni do swojego domu. Z tego co udało nam się ustalić Gregory zgłosił się również jako dawca krwi dla matki Ginie. Na podobny wyczyn odważył się również jego adopcyjny syn. Od tamtego czasu pod drzwiami Ginie co dzień zaobserwować można bukiet róż. Jest to sytuacja bardzo ciekawa. Jeszcze ciekawszą sprawą okazało się kolejne doniesienie o związku Gregory'ego Deck'a. Przesłanką co do takich spekulacji był widok trójki dzieci w wieku od 7 do 10 lat na terenie posiadłości mężczyzny. Również ta teoria została obalona, tym razem przez dyrektorkę domu dziecka, w którym jeszcze do niedawna mieszkał pierwszy adopcyjny syn Deck'a. Jak się okazało dziesięcioletni Marco oraz siedmioletnie, bliźniacze siostry Rosa i Marie również jeszcze do poniedziałku byli jego podopiecznymi. Jak się okazało Gregory adoptował całą trójkę za radą Edwarda mimo że decyzja o kolejnej adopcji zapadła jeszcze zanim dokonano pierwszej.- Głos w telewizorze umilkł a ja uśmiechnąłem się.
- Zabawne.- Stwierdził Edward, który właśnie wszedł do pokoju. Kiwnąłem głową potwierdzając jego słowa.
- Masz trzy listy tato.- Powiedział po chwili podając mi koperty. Zdziwiłem się bo oprócz rachunków i czasem jakichś listów od fanek musicalu nie dostaje. Wziąłem pierwszą kopertę i otworzyłem ją. Tekst zapisany w liście był jak uderzenie obuchem w twarz.
Drogi Gregory!
Pewnie nie pamiętasz albo nie chcesz pamiętać tego co zaszło 15 lat temu między nami. Ja jednak pamiętam to doskonale. Piętnaście lat temu poznaliśmy się przed budynkiem akademickim. Wytłumaczyłeś mi wtedy przebieg chrystianizacji Polski. Pamiętasz jak pomyliłam Cię z studentem? Pomyliłam dwunastolatka z kimś kto ma dwadzieścia lat. Później wyjechałeś a ja zaszłam z tobą w ciążę. Wyobrażasz to sobie? Pewnie nie masz pojęcia jak to możliwe ale tak było. Z początku chciałam usunąć dziecko ale nie byłam w stanie. Zbyt bardzo Cię pokochałam. Urodziłam syna. Naszego syna. Edward, którego adoptowałeś to twój syn. Jeśli mi nie wierzysz to zrób test na ojcostwo. Pewnie teraz zastanawiasz się jak to możliwe że żyję skoro w kartotece naszego syna jest informacja o mojej śmierci. Uratowali mnie w szpitalu ale teraz nie mogę mieć dzieci. Edward jest jedyny. Teraz umieram na raka i chciałabym ostatni raz zobaczyć syna i jego ojca. Na dole będzie numer telefonu i adres szpitala. Mam nadzieje że spełnisz moją prośbę.
Zawsze twoja Diana Moire
Zakrztusiłem się powietrzem. Diana nigdy się do mnie nie odzywała od naszego spotkania. Nigdy jednak też nie kłamała.- Tato co jest?- Zapytał Edward, który nagle pojawił się za moimi plecami. Podałem mu list. Chłopak usiadł na fotelu a chwilę potem zapadła cisza.
- Wezmę drugi.- Stwierdziłem. Jednak treść drugiego listu okazała się bardzo podobna do pierwszego. Edward zabrał mi go z rąk.
- Ja otworzę trzeci.- Stwierdził Edward najwyraźniej domyślając się treści kolejnego listu.
- Jedziemy jutro zrobić testy?- Zapytał Edward.
- Tak ale chyba już znamy wyniki.
- Ja, Marco i dziewczynki jesteśmy twoimi biologicznymi dziećmi.- Stwierdził Edward. Nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć. Przez te wszystkie lata nie miałem o nich pojęcia.
- Nie wiedziałem... Żadna mi nie powiedziała.- Próbowałem się wytłumaczyć.
- Spokojnie... Rozumiem.- Stwierdził Edward klepiąc mnie po ramieniu. Chwilę potem do pokoju weszła Ginie.
- Czemu jesteście tacy przybici?- Zapytała a ja kiwnąłem na Edwarda żeby podał jej listy. Przeczytała je i usiadła obok.
- Każdy z nas popełnia błędy. Ważne żebyśmy umieli je dostrzec i zaakceptować.-Stwierdziła i objęła mnie ramieniem.
- No to bierzemy się za kolacje.- Stwierdził Edward i pognał do kuchni.
- Los lubi drwić z ludzi.- Stwierdziłem i poszedłem za nim. Ginie stała chwilę w pokoju ale również przyszła.
- Masz teraz rodzinę o jakiej zawsze marzyłeś.- Stwierdziła.
- Prawie.- Odparłem a kiedy zauważyłem że Edward nie patrzy cmoknąłem ją w policzek.
- Brakuje w niej jeszcze jednej bardzo ważnej osoby.- Powiedziałem. Zabraliśmy się za kolacje. Jakiś czas potem wszyscy siedzieliśmy przy stole.
- Ciociu zostaniesz dzisiaj na noc?- Zapytała Marie robiąc maślane oczka.
<Ginie?>
poniedziałek, 28 listopada 2016
Od Ginie Cd Gregory
- Teraz już tak.- Stwierdziłam i uśmiechnęłam się.
- Jesteś pewna?- Zapytał Gregory obejmując mnie.
- Tak jestem pewna. Tak samo jak tego że się w tobie zakochałam.- Stwierdziłam. Gregory uśmiechnął się po raz kolejny.
- Ja w tobie też.- Powiedział z uśmiechem. Kilka minut potem zasnęliśmy.
<Gregory?>
- Jesteś pewna?- Zapytał Gregory obejmując mnie.
- Tak jestem pewna. Tak samo jak tego że się w tobie zakochałam.- Stwierdziłam. Gregory uśmiechnął się po raz kolejny.
- Ja w tobie też.- Powiedział z uśmiechem. Kilka minut potem zasnęliśmy.
<Gregory?>
Od Gregory'ego Cd Ginie
- Nie wiem... W Anais?- Zażartowała. Uśmiechnąłem się.
- Nie. Zgaduj dalej...- Mruknąłem jej czule do ucha.
- Lola? Wiem może Nathalie?- Zaśmiała się i cmoknęła mnie w policzek.
- Ani jedno nie trafiłaś.- Stwierdziłem udając powagę.
- Mogę liczyć na podpowiedź?- Zapytała. Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją. Ginie uśmiechnęła się i spojrzała mi w oczy.
- Domyślasz się?
<Ginie?>
- Nie. Zgaduj dalej...- Mruknąłem jej czule do ucha.
- Lola? Wiem może Nathalie?- Zaśmiała się i cmoknęła mnie w policzek.
- Ani jedno nie trafiłaś.- Stwierdziłem udając powagę.
- Mogę liczyć na podpowiedź?- Zapytała. Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją. Ginie uśmiechnęła się i spojrzała mi w oczy.
- Domyślasz się?
<Ginie?>
niedziela, 27 listopada 2016
Od Ginie Cd Gregory
Uśmiechnęłam się do niego i odwzajemniłam pocałunek. Z każdą chwilą spędzoną w jego towarzystwie czułam że moje serce bije coraz mocniej w jego kierunku. Od dwóch lat, od czasu kiedy się poznaliśmy biło ono w dwóch kierunkach: dla Gregory'ego i Golana. Teraz jednak zaczęłam dostrzegać że u Golana nikt poza Nathalie nie ma szans tymczasem Gregory zdaje się że czuje tak samo jak ja.
- Chyba się zakochałem.- Stwierdził mrucząc mi do ucha.
- W kim?- Zapytałam opierając się o jego pierś.
- Zgadnij.- Powiedział i obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem.
<Gregory?>
- Chyba się zakochałem.- Stwierdził mrucząc mi do ucha.
- W kim?- Zapytałam opierając się o jego pierś.
- Zgadnij.- Powiedział i obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem.
<Gregory?>
Od Gregory'ego Cd Ginie
Uśmiechnąłem się do niej. Chwilę potem przyszedł Edward.
- Edward słuchaj chcę adoptować jakieś młodsze rodzeństwo dla Ciebie. Mógłbyś coś doradzić?
- Jasne. Przyjaźniłem się z pewnym 10 letnim chłopcem. Miał na imię Marco. Były też siedmioletnie bliźniaczki Rosa i Marie. Zawsze trzymaliśmy się razem i byli dla mnie jak młodsze rodzeństwo.- Stwierdził uśmiechając się chłopak.
- Idę zadzwonić do dyrektorki. W poniedziałek jedziemy po Marco, Rose i Marie.- Stwierdziłem i wyciągnąłem telefon. Po kilku minutach rozmowy wszystko było załatwione.
- Słuchajcie muszę przygotować im pokoje. Edward będziesz informować co oni lubią.
- Jasne tato. Na pewno w pokoju Rose i Marie muszą być róże. Dziewczynki je uwielbiają. Będą zakochane w ogrodzie.- Stwierdził Edward. W jednej chwili wszyscy zapomnieliśmy o zmęczeniu i zabraliśmy się do dzieła. Ginie znalazła klucze do dwóch pokoi obok pokoju Edwarda. Ja pobiegłem do magazynu po farbę i pędzle. Zawsze miałem jakiś zapas tak na wszelki wypadek co zazwyczaj było dobrym pomysłem. Wróciłem do domu z drabiną, pędzlami i naręczem farb. Szybko rozpoczęliśmy pracę. Na początku zajęliśmy się pokojem dziewczynek. Prace skończyliśmy około północy.
- Jutro pojedziemy kupić meble do mojego znajomego ale teraz idziemy spać.- Zakomenderowałem. Edward poszedł do siebie a ja wziąłem Ginie na ręce i wniosłem do swojego pokoju. Po chwili pocałowaliśmy się.
<Ginie?>
- Edward słuchaj chcę adoptować jakieś młodsze rodzeństwo dla Ciebie. Mógłbyś coś doradzić?
- Jasne. Przyjaźniłem się z pewnym 10 letnim chłopcem. Miał na imię Marco. Były też siedmioletnie bliźniaczki Rosa i Marie. Zawsze trzymaliśmy się razem i byli dla mnie jak młodsze rodzeństwo.- Stwierdził uśmiechając się chłopak.
- Idę zadzwonić do dyrektorki. W poniedziałek jedziemy po Marco, Rose i Marie.- Stwierdziłem i wyciągnąłem telefon. Po kilku minutach rozmowy wszystko było załatwione.
- Słuchajcie muszę przygotować im pokoje. Edward będziesz informować co oni lubią.
- Jasne tato. Na pewno w pokoju Rose i Marie muszą być róże. Dziewczynki je uwielbiają. Będą zakochane w ogrodzie.- Stwierdził Edward. W jednej chwili wszyscy zapomnieliśmy o zmęczeniu i zabraliśmy się do dzieła. Ginie znalazła klucze do dwóch pokoi obok pokoju Edwarda. Ja pobiegłem do magazynu po farbę i pędzle. Zawsze miałem jakiś zapas tak na wszelki wypadek co zazwyczaj było dobrym pomysłem. Wróciłem do domu z drabiną, pędzlami i naręczem farb. Szybko rozpoczęliśmy pracę. Na początku zajęliśmy się pokojem dziewczynek. Prace skończyliśmy około północy.
- Jutro pojedziemy kupić meble do mojego znajomego ale teraz idziemy spać.- Zakomenderowałem. Edward poszedł do siebie a ja wziąłem Ginie na ręce i wniosłem do swojego pokoju. Po chwili pocałowaliśmy się.
<Ginie?>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)