Uwaga!

środa, 30 listopada 2016

Od Gregory'ego Cd Ginie

Rano szybko zebraliśmy się i pojechaliśmy kupić meble. Na nasze szczęście miał idealne. Resztę niedzieli spędziliśmy w swoim towarzystwie. W poniedziałek rano Ginie musiała pojechać do matki a ja i Edward pojechaliśmy do ośrodka adopcyjnego.
- Panie Deck miło pana widzieć.- Powitała mnie dyrektorka.
- Mnie również. Wszystko gotowe?
- Oczywiście. Wystarczy że pan podpisze.
- Dobrze. Edward pójdziesz po Marco, Rosę i Marie?
- Jasne tato.- Powiedział Edward i pobiegł korytarzem w sobie znanym kierunku. Szybko załatwiliśmy formalności i wróciliśmy całą piątką do domu. Dwa tygodnie minęły nam jak dwa dni.
- Jak tam dzieciaki?- Zapytała któregoś dnia Ginie.
- Świetnie.-Stwierdziłem.
- Przyszłabyś na kolację? Rose i Marie nie mogą się ciebie doczekać. Bardzo Cię lubią.- Powiedziałem.
- Jasne że przyjdę.- Odparła i poszła w swoją stronę. Wieczorem była kilka godzin przed czasem.
- Postanowiłam przyjść wcześniej i pomóc.- Wytłumaczyła i uśmiechnęła się.
- Jasne.- Odparłem a nagle zza moich pleców wystrzeliły dziewczynki wciągając Ginie do domu. W czaskie kiedy ona zajmowała się dzieciakami ja zabrałem się za przygotowanie kolacji. Włączyłem telewizor i odszukałem program informacyjny. Z początku nie było nic ciekawego bo mówili tylko jak to świetnie wszyscy sobie radzą na polu zawodowym, co swoją drogą dość często jest kłamstwem. Jednak oczywiście jak zawsze na końcu znalazły się plotki (niekiedy prawdziwe) którymi aktualnie żyło społeczeństwo.
- Musical Dracula I'amour plus fort que la mort bije rekordy popularności. Na najbliższy tydzień bilety zostały wysprzedane w ciągu kilku godzin. Jednak równym zainteresowaniem co sam musical cieszą się również informacje na temat życia prywatnego jego gwiazd. Najnowszą z nich jest wiadomość o rzekomym ślubie Gregory'ego Decka z dużo starszą kobietą. Teza ta została opublikowana po pojawieniu się aktora w jednej z Paryskich szkół. Jak zostaliśmy poinformowani przywiózł on piętnastolatka, który miał być rzekomo jego pasierbem. Jak się później okazało chłopak wcale nie był synem żony Deck'a lecz wychowankiem jednego z domów dziecka, którego mężczyzna adoptował jakiś czas temu. Jednak odtwórca roli Sorci'ego nie jest jedynym aktorem, o którym teraz się mówi. Podobnym zainteresowaniem co sprawa Gregory'ego Deck'a cieszy się nowy związek Ginie Line. Wybranek Satine nie jest jak na razie znany jednak pojawiły się pewne spekulacje. Jedna z teorii mówi o powrocie kobiety do byłego partnera. Jednak ostatnio wpłynęło do nas wiele informacji o coraz bliższych relacjach między Gregory'm oraz Ginie. W piątek wpłynęła do nas informacja o złym stanie emocjonalnym kobiety. Powodem tego stanu jest choroba matki. Z pomocą przyszedł jej właśnie kolega z pracy. Najpierw okazał się on pocieszycielem, który jak prawdziwy facet użyczył kobiecie swojego ramienia do wypłakania a później zabrał na kilka dni do swojego domu. Z tego co udało nam się ustalić Gregory zgłosił się również jako dawca krwi dla matki Ginie. Na podobny wyczyn odważył się również jego adopcyjny syn. Od tamtego czasu pod drzwiami Ginie co dzień zaobserwować można bukiet róż. Jest to sytuacja bardzo ciekawa. Jeszcze ciekawszą sprawą okazało się kolejne doniesienie o związku Gregory'ego Deck'a. Przesłanką co do takich spekulacji był widok trójki dzieci w wieku od 7 do 10 lat na terenie posiadłości mężczyzny. Również ta teoria została obalona, tym razem przez dyrektorkę domu dziecka, w którym jeszcze do niedawna mieszkał pierwszy adopcyjny syn Deck'a. Jak się okazało dziesięcioletni Marco oraz siedmioletnie, bliźniacze siostry Rosa i Marie również jeszcze do poniedziałku byli jego podopiecznymi. Jak się okazało Gregory adoptował całą trójkę za radą Edwarda mimo że decyzja o kolejnej adopcji zapadła jeszcze zanim dokonano pierwszej.- Głos w telewizorze umilkł a ja uśmiechnąłem się.
- Zabawne.- Stwierdził Edward, który właśnie wszedł do pokoju. Kiwnąłem głową potwierdzając jego słowa.
- Masz trzy listy tato.- Powiedział po chwili podając mi koperty. Zdziwiłem się bo oprócz rachunków i czasem jakichś listów od fanek musicalu nie dostaje. Wziąłem pierwszą kopertę i otworzyłem ją. Tekst zapisany w liście był jak uderzenie obuchem w twarz.
 Drogi Gregory!
Pewnie nie pamiętasz albo nie chcesz pamiętać tego co zaszło 15 lat temu między nami. Ja jednak pamiętam to doskonale. Piętnaście lat temu poznaliśmy się przed budynkiem akademickim. Wytłumaczyłeś mi wtedy przebieg chrystianizacji Polski. Pamiętasz jak pomyliłam Cię z studentem? Pomyliłam dwunastolatka z kimś kto ma dwadzieścia lat. Później wyjechałeś a ja zaszłam z tobą w ciążę. Wyobrażasz to sobie? Pewnie nie masz pojęcia jak to możliwe ale tak było. Z początku chciałam usunąć dziecko ale nie byłam w stanie. Zbyt bardzo Cię pokochałam. Urodziłam syna. Naszego syna. Edward, którego adoptowałeś to twój syn. Jeśli mi nie wierzysz to zrób test na ojcostwo. Pewnie teraz zastanawiasz się jak to możliwe że żyję skoro w kartotece naszego syna jest informacja o mojej śmierci. Uratowali mnie w szpitalu ale teraz nie mogę mieć dzieci. Edward jest jedyny. Teraz umieram na raka i chciałabym ostatni raz zobaczyć syna i jego ojca. Na dole będzie numer telefonu i adres szpitala. Mam nadzieje że spełnisz moją prośbę.
Zawsze twoja Diana Moire
Zakrztusiłem się powietrzem. Diana nigdy się do mnie nie odzywała od naszego spotkania. Nigdy jednak też nie kłamała.
- Tato co jest?- Zapytał Edward, który nagle pojawił się za moimi plecami. Podałem mu list. Chłopak usiadł na fotelu a chwilę potem zapadła cisza.
- Wezmę drugi.- Stwierdziłem. Jednak treść drugiego listu okazała się bardzo podobna do pierwszego. Edward zabrał mi go z rąk.
- Ja otworzę trzeci.- Stwierdził Edward najwyraźniej domyślając się treści kolejnego listu.
- Jedziemy jutro zrobić testy?- Zapytał Edward.
- Tak ale chyba już znamy wyniki.
- Ja, Marco i dziewczynki jesteśmy twoimi biologicznymi dziećmi.- Stwierdził Edward. Nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć. Przez te wszystkie lata nie miałem o nich pojęcia.
- Nie wiedziałem... Żadna mi nie powiedziała.- Próbowałem się wytłumaczyć.
- Spokojnie... Rozumiem.- Stwierdził Edward klepiąc mnie po ramieniu. Chwilę potem do pokoju weszła Ginie.
- Czemu jesteście tacy przybici?- Zapytała a ja kiwnąłem na Edwarda żeby podał jej listy. Przeczytała je i usiadła obok.
- Każdy z nas popełnia błędy. Ważne żebyśmy umieli je dostrzec i zaakceptować.-Stwierdziła i objęła mnie ramieniem.
- No to bierzemy się za kolacje.- Stwierdził Edward i pognał do kuchni.
- Los lubi drwić z ludzi.- Stwierdziłem i poszedłem za nim. Ginie stała chwilę w pokoju ale również przyszła.
- Masz teraz rodzinę o jakiej zawsze marzyłeś.- Stwierdziła.
- Prawie.- Odparłem a kiedy zauważyłem że Edward nie patrzy cmoknąłem ją w policzek.
- Brakuje w niej jeszcze jednej bardzo ważnej osoby.- Powiedziałem. Zabraliśmy się za kolacje. Jakiś czas potem wszyscy siedzieliśmy przy stole.
- Ciociu zostaniesz dzisiaj na noc?- Zapytała Marie robiąc maślane oczka.
<Ginie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz