-Idziemy ale najpierw proszę kluczyki.- Powiedziałam wyciągając dłoń w stronę Gregory'ego.
- Po co?- Zapytał zdziwiony mężczyzna. Uśmiechnęłam się i pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Nie możesz prowadzić.- Powiedziałam. Gregory pokręcił zrezygnowany głową ale podał mi kluczyki. Poszliśmy odwiedzić moją matkę a później poszliśmy do sali gdzie zlokalizowana była stacja krwiodawstwa. Gregory i Edward zabrali się za wypełnienie ankiety a ja poszłam znaleźć lekarza matki. Szybko mi się to udało i wraz z doktorem Edmundem wróciłam do stacji krwiodawstwa. Lekarz wziął ankietę Gregory'ego do ręki i zaczął czytać.
- Czyli oprócz bezsenności na nic pan nie choruje?
- Bezsenność nie jest spowodowana przez żadne czynniki zdrowotne. A w każdym razie lekarz u którego się badałem nic takiego nie stwierdził.
- Oczywiście. To pewnie tylko stres.- Stwierdził lekarz. Zdziwiłam się że Gregory ma problemy ze snem bo na nic się nigdy nie skarżył. Owszem czasem zasypiał na próbach ale wszyscy myśleli że jest po prostu zmęczony. Lekarz mówił coś jeszcze chwilę ale nie słuchałam go zbyt uważnie. Chwilę potem przyszła pielęgniarka i się zaczęło. Wyszłam na chwilę żeby dowiedzieć się czegoś o tym czego Gregory i Edward powinni przez pewien czas unikać. Do sali wróciłam kilkanaście minut później. Usiadłam obok Gregory'ego i uśmiechnęłam się.
- Jak się czujesz?- Zapytałam.
<Gregory?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz