Uwaga!

niedziela, 27 listopada 2016

Od Gregory'ego CD Costin

- Gdybyś jednak zmienił zdanie.- Stwierdziłem i wcisnąłem mu w rękę kolejny papierek. Odszedłem kawałek i obejrzałem się. Schował go do kieszeni. Uśmiechnąłem się pod nosem. Zawsze tak było. Już kilka razy próbowałem przeciągnąć dealer'a na moją stronę i jak na razie wszyscy woleli przyjść do mnie niż łazić i wpychać komuś te świństwo. Wróciłem do domu próbując nie myśleć o tym co robię. Miałem ochotę zostawić to już ale obiecałem Nick'owi że nie pozwolę żeby ktokolwiek, kogo będę mógł uratować, podzielił jego los. Niestety za nieprzemyślane obietnice się płaci. Po drodze do domu wszedłem na cmentarz. Chodziłem wśród grobów chwilę aż znalazłem się koło grobu Nicolasa Mayer'a. Nick był anglikiem, który przyjechał do Francji z matką. Byliśmy świetnymi przyjaciółmi ale któregoś dnia uzależnił się od heroiny. Później do obiegu trafiła czysta postać tego narkotyku i przedawkował. Co dziwne kilka dni przed śmiercią był na tyle przytomny że wymógł na mnie tą obietnicę. Usiadłem na ławce obok grobu.
- Widzisz Nicki? Widzisz co ja dla Ciebie robię?- Zapytałem w pustkę. Oczywiście nikt nie odpowiedział.
- Gregory?- Usłyszałem za sobą głos.
- Pani Mayer? Co pani tutaj robi? Myślałem że wróciła pani do Londynu.- Powiedziałem odwracając się raptownie.
- Tak było ale nie mogłam go zostawić tu samego... O czym z nim rozmawiałeś?- Powiedziała po czym usiadła na ławce.
- O niczym ważnym.- Stwierdziłem i pożegnałem kobietę. Wróciłem do domu gdzie przed bramą czekał na mnie już znajomy dealer.
- Będę musiał zacząć brać większe porcje.- Stwierdził ze smutkiem. Nie miałem pojęcia co się stało ale byłem pewien, że nie ma wyjścia. Ten chłopak wcale nie chciał być dealer'em ale sytuacja go do tego zmuszała. Nigdzie nie mógł znaleźć pracy z odpowiednio wysokim wynagrodzeniem a miał w domu chorą matkę.
- Mamie się pogorszyło. Potrzeba więcej pieniędzy na leki.
- Nie mogę żądać żebyś tego nie robił. Jednak moja propozycja odnośnie pracy dla Ciebie jest wciąż aktualna. Jesteś zdolnym chłopakiem i na pewno byś sobie poradził.- Stwierdziłem przypominając sobie propozycję sprzed kilku miesięcy. Dalej był nam potrzebny zdolny mechanik i ktoś, kto zadbałby o scenę. Na razie wynajmowaliśmy na to firmę ale obchodziła ich tylko kasa. Zero zainteresowania i w końcu wychodziło na to że niektóre prace wykonywaliśmy sami.
- Ile potrzebujesz na leczenie matki?
- Teraz będzie jakieś pięć, sześć tysięcy miesięcznie.- Stwierdził chłopak po chwili namysłu.
- Kamel chce dać komuś, kto dobrze zadba o rekwizyty ponad dziesięć. Kiedy powiedziałem mu o tobie stwierdził że chętnie by z tobą pogadał.- Powiedziałem. Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Jesteś pewien? Mniej dostaję teraz a ponoć zarabiam dużo...
- Przyjdź jutro. Pogadasz z Kamelem i zobaczysz co i jak. Jeśli będzie Ci się podobać to zobaczymy co dalej.- Powiedziałem. Chłopak kiwnął głową i odszedł. Następnego dnia pojawił się na próbie i stał się członkiem ekipy. Rzucił starą robotę. Kilka dni potem poszedł na policję zgłosić dostawców, jeszcze tego samego dnia dostawcy zostali zatrzymani i osadzeni. Kilka dni później przed bramą mojego domu pojawił się chłopak, którego widziałem około półtora tygodnia temu.
- Zmieniłeś zdanie?- Bardziej stwierdziłem niż zapytałem.
<Costin?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz